Poranek w Šibeniku

Następny dzień przyniósł zupełnie inny obraz miasta.Równie ciekawy i robiący na nas przyjemne wrażenie.

rano1 rano2

Postanowiliśmy się opalić i plackiem poleżeć na kamieniach.Karimaty sprawdziły się wyjątkowo i jak dzieci w piaskownicy układaliśmy sobie „grajdołki” czyli dołki na „tu i ówdzie” co znacznie poprawiło luksus polegiwania.W ciągu dnia słoneczko piekło ,ale popołudniami można było spać bez obaw ,że zjedzą nas np komary ,lub „obrobią” muchy.Szum wody kołysał ,a plaża którą nam córka znalazła była wyjątkowo spokojna.

plaza

plaza 4

plaza 3

leszek nad wodą plaza lux

leszek na karimacie

Tina na plazy

Inni tez woleli leżeć i w ten sposób siłownia na wolnym powietrzu stała pusta

opalanie pod koszem

siłownia

Droga do Šibenika

Opuściliśmy Pulę i Rovinj i podążyliśmy do Šibenika .Tam córka zarezerwowała nam kilka noclegów i mieliśmy w planie wygrzewać się na słońcu.Nasza latorośl z dokładnością i pełnymi wydrukami tras ,niczym pilot rajdowy zaplanowała nam drogę. Na koniec powiedziała , macie dwie drogi do wyboru -krajobrazową i autostradę – ja bym wybrała tę z widokami.Posłusznie podporządkowaliśmy się sugestii i pojechaliśmy trasą widokową. Nie było łatwo ,gdyż droga pełna zakrętów  wiła się niczym serpentyna pomiędzy górami i mostami .To raz w górę,to raz w dół. Z nad kółka zobaczyć można niewiele, lecz na szczęście wzdłuż szosy czekały na turystów zatoczki widokowe.Na jednej z nich spotkaliśmy sympatyczną parę Kanadyjczyków ,którzy zrobili nam zdjęcie i vice versa.

razem w drodze

droga 1droga2

droga3

droga4droga5

Do Šibenika dotarliśmy o „złotej godzinie”,co znacznie zmieniło postrzeganie kolorów. Domy,kwiaty drzewa były po porostu złote. Nie ominęliśmy plaży,na której pożegnaliśmy ostatnie promienie słońca.

kwiat o zachodzie

leszek w złotej godzinie

złota godzina 2

 

sibenik6

sibenik5

sibenik7

sibenik 1

sibenik 9

 

Mimo długiej podróży siedzieliśmy na plaży do późna ,rozkoszując się ciepłem nocy

sibenik8

sibenik11

Rovinj cdn

Z Rovinj można wodolotem dotrzeć do Wenecji i Padwy i na to miałam największą ochotę.. Niestety zgapiliśmy się i spóźniliśmy się o jeden dzień. Cóż zapewne trzeba będzie tu wrócić:) Miasteczko dostarczyło nam sporo przyjemności i tych widokowych i tych dla podniebienia

piwa

lody 2

pranie fridy2 456 pranie fridy2 458

Miło było  spacerować wąskimi uliczkami i spoglądać w zasłonięte okna zielonymi okiennicami. Kąpiele słoneczne towarzyszyły na każdym kroku i przy każdym przycupnięciu :)

14 10 11

t6 t8

kamieniczki kwiaty na sprzedaz

wieza

fontanna

8 9

t4 t5

l1 l2 l3

Kontakt z wodą mi osobiście sprawiał największą radość ,ale ja jestem wodolubnym stworzeniem i mogę wpatrywać się w błękitną toń do znudzenia…Bywa ,że czuje się jak syrenka i w przenośni i dosłownie..Zamiast nóg wyrzucam swój ogon na skały i wystawiam twarz pod wiatr :)

t1 t2 t3