Uczucie samotności – grafologia

Wykonując analizy, często widzę grafizm zwany podpórką. Grafologia jest głównie nauką „stosowaną” jak mówił znany satyryk i pewne sprawy najlepiej tłumaczyć na konkretnych przykładach.

Oczywiscie możemy wierzyć grafologii a nie musimy. Zaglądając w nasze wnętrze sami możemy zweryfikować te wiadomości.

Nic nie jest jednoznacznie DOBRE lub ZŁE, po prostu sobie jest.

Tak wygląda grafizm zwany podpórką.

To jest podpórka w L.

To jest podpórka w literze B.

To jest podpórka w literze M.

Tu mamy w literze R.

Podpórka mówi o wielu aspektach, ale one sa ze sobą związane jak naczynia
połączone. W każdej literce mówią o czymś innym, ale źródło jest to samo.

Natomiast efektem tego zjawiska jest  uczucie samotności i potrzeba wsparcia a przyczyną – zbyt ścisła relacja, najczęściej z jednym z rodziców.

Tak wygląda ten grafizm w piśmie.

Tu mamy potrzebę wsparcia własnej tożsamości.

Tu jest potrzeba wsparcia własnej wrażliwosci i nadopiekuńcza
mama.

Ta mama przywiązała do siebie dziecko używajac elementów kontroli.

Ogólnie opisując ten grafizm, mówi on o nieprzeciętej pępowinie. Jeśli występuje w piśmie, to znaczy, że bardzo byliśmy związani z rodzicem, najczęściej z mamą /to określa litera, w której występuję podpórka/
Relacja była tak bliska, że mama i dziecko wszystko o sobie wiedziało.

Często w takiej rodzinie dochodzi do zamiany ról. Matka zastępuje męża dzieckiem.

Dziecko staje sie dla mamy partnerem. Wtedy mąż odchodzi na plan dalszy. Albo juz od początku sam nie był aktywny. Nie ma w tym winy ani kobiety ani mężczyzny.
Jest przyczyna, najczęściej pokoleniowa. Efekt – mąż jest wycofany, nie pomaga żonie, a ona musi radzić sobie sama. Dziecko to widzi i staje po stronie mamy.

Mąż / ojciec w takich układach lepi modele w piwnicy albo wychodzi z kumplami do baru na jednego. Może zajmować się pracą naukową – przesiadując np. w bibliotece lub laboratorium. Generalnie nie uczestniczy w życiu rodziny jako partner. Natomiast chce zachować swoją „męską twarz” i bywa, że „góruje” nad dziećmi. To jest zaklęte koło i tylko świadomość sytuacji może je przerwać.

Najczęściej mężczyzna wychodzi z takiego domu i szuka żony na podobieństwo matki.
Podobnie jest z kobietą. A żadna kobieta nie chce robić wszystkiego sama, ani
mężczyzna nie chce żyć na uboczu. Dzieci tez nie chcą byc stawiane przez jednego rodzica po kątach a hołubione przez drugiego. One mają sobie żyć swoim zyciem.
W ten sposób zdobywają tą wiedzę życia, inteligencję emocjonalną i wiarę w własne możliwości . Umiejętność radzenia sobie z problemami swoimi, nie rodziców.

Tu nie muszę dodawać, że powielamy nasze sytuacje rodzinne i bywa, że rozpadają nam się związki. Często osoby z tym grafizmem mają z związkami problem, bo jest to swoisty trójkąt:

żona, mąż i teściowa – matka żony

lub

mąż, żona i matka męża

To nie zawsze musi byc matka, może być nadopiekuńczy ojciec, aczkolwiek on objawia sie w innym grafizmie. To może byc ciotka, która przejęła funkcję matki. To jak najbardziej, może być zmarły rodzic, gdyż to „uzależnienie” mamy w mózgu, inaczej nie byłoby śladu na papierze.

Wracając do podpórki. Jest to swoiste przywiązanie, co nie jest regułą, ale widzę, że sporo osób uzależnionych go posiada. Czyli daje podatność na uzależnienia mechaniczne i chemiczne.

Takie osoby czują się samotne

I albo są faktycznie samotne albo w związku nie potrafią zbudować bliskości z partnerem, gdyż podświadomie „czują, że zdradzają matkę” lub tę osobę, z która miały tak długoletnią silną więź.

Radykalnie pomaga grafoterapia, ale trzeba ja stosować dłuższy czas.

Podpórka jest zjawiskiem dość powszechnym i wynika z systemu wychowania, oraz, tak to sobie tłumaczę, również z naszej historii. Aczkolwiek w pismach obcojęzycznych też występuje. W Polsce po wojnie kobiety „musiały” odbudować naród, mężczyzn było mało, wiec założyły spodnie i wsiadły na traktor. By jakoś im te trudy wynagrodzić – państwo prowadziło politykę prorodzinną. Powstawały pomniki Matki Polki i płacono „bykowe”.

Przyznawano matkom miejsce naczelne. Kobiety urosły do rangi autorytetu – co dla nich osobiście nie było dobrym rozwiązaniem. Były jak kombajn – mechanizm wielofunkcyjny. A od jaskini zachowujemy biologiczny podział trudów życia na dwoje. Apogeum tej postawy przypadło na lata 50/60 i następne pokolenia były ofiarami takiego modelu wychowania. U osób z 1980 rocznika wzwyż, widzę dużo mniej podpórek. Ale są.
Często osoby, które maja ten grafizm, „wypierają” ten mechanizm i to jest sprawą bardzo normalną.

Namawiam jednak by spokojnie „pochodzić” z tą wiadomością, gdyż świadomość, akceptacja tego faktu pozwala nam mieć na niego wpływ. Tu wchodzą jeszcze takie uboczne emocje jak kłopoty z dojrzałością emocjonalną i inteligencja emocjonalna. Osoby, które potrafią same siebie wesprzeć/pocieszyć w trudnych sytuacjach, lepiej je znoszą i tego można się nauczyć.Takie osoby lepiej planują i realizują swoje życie, gdyż je biorą w swoje ręce i nie towarzyszy im strach przed porażką. Co nie znaczy, że autorzy rękopisów, w których występuję podpórka sa osobami niezaradnymi. Bardzo często są to osoby o wysokiej inteligencji i dużej kreatywności, często o niewykorzystanym potencjale.

3 myśli nt. „Uczucie samotności – grafologia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*