Rynek

Koleżnka  lubi ” pichcic”… Jak to zodiakalny „rak” i kupuje różności ..

Podziwiam ,bo ja czasem wole nie jeść  ..

Choć do odważnych świat należy …

 


 


 


W końcu owoce kupiłyśmy w Supermarkecie  :-)

Zdjęcia na blogu są prywatną własnością i chronione prawem autorskim.


 

Kraj kontrastów i Tao…

Tu gdzie mieszkam sąsiadują ze sobą europejskie supermarkety ,osiedla dla Vipów i o „krok” dalej  rozpadające się hutony. Po ulicach jeżdża „wypasione” samochody i rowery,  oraz skutery obwiązane  taśmą klejąca..Ale Chińczycy są mili ,usłużni i maja uśmiech na twarzy…”Mój masażysta”podskoczył do apteki by wykupić dla mnie  lekarstwo…Sam zaproponował  ..

To co najbardziej mnie zaskoczyło…Spokój….Nie czuje się naszej zachodniej nerwowości.Koleżanka mówi ,ze to prawo harmonii ,które tutaj obowiązuje.:-))  Mimo ,że język sam w sobie jest dość krzykliwy ,na ulicach jest SPOKÓJ.. Za ścianami też jest spokój. Nie słychać pijanych awantur ,czy kłótni przy zakupach … Długo zastanawiałam sie , czy oprócz nas , ktoś tu mieszka..:-) Ale widze gdzie niegdzie specerujące pary, matki z dziećmi, dziadków i osoby cwiczace….Ymmm chyba coś ,czego nie znam .

Słychać dzieci i młodzież , bo obok jest szkoła. Bardzo nowoczesna , duża z pięknym boiskiem … Młodziez ćwiczy , nikt się nie obija.

No i codziennie budzi mnie apel robotników z supermarketu  naprzeciwko. Ćwicza i śpiewaja oraz wznoszą okrzyki , chyba ku czci wodza. Przd osiedlem jest plansza z  ponoć ciekawą historią o Leninie

 

Podoba mi się Tutaj :-))

Kontrasty

 

Zdjęcia na blogu są prywatną własnością i chronione prawem autorskim.