Radosna starość

 

Może warto odkładać na „radosną Starość”..Może to wcale nie taki głupi pomysł??

W naszym tradycyjnym społeczeństwie , wyobrażamy sobie starość w otoczeniu dzieci i wnuków ,ale….

Starość czasem potrzebuje specjalnych kwalifikacji opiekuńczych ..Których rodzina nie posiada.

Bywa ,ze dzieci co dopiero wypuściły z domu własne dzieci i jeszcze chcą coś w swoim życiu  osiągnąć ,czegoś  dokonać ..

– podróżować ,

-nauczyć się tańczyć

-wyjechać na turnus zdrowotny  itp itd.

Przychodzi też moment , kiedy starzy rodzice chcą odetchnąć i odciąć się  od kłopotów swoich dzieci .. Co dobre bywa przede wszystkim dla dzieci :)))

Chcą skupić się na swoich sprawach.

– powspominać

-pomodlić się

Podobno życie człowieka dzieli się na etapy , które są jak zbiorniki ,albo się je  napełni, albo nie.. Jak sie napełnią ,czujemy satysfakcje i zadowolenie z swojego życia , jak są puste zaczynamy odczuwać gorycz..

Jeśli wiemy o tym , możemy się „cofnąć” i napełnić  nasze pojemniki ,które przez zaniedbanie i pośpiech ominelismy..

W różnym czasie mamy różne potrzeby i  kiedy jesteśmy młodzi napełniamy pojemniki pod tytułem „Ja”  zdobywając,  dosłownie  wiedzę –  np studiując”

i w  przenośni – będąc w relacjach , lub pokonując życiowe sytuacje..

Młodzi ludzie są dość egoistyczni i ten egoizm jest potrzebny  by  odkrywać swoją tożsamość , drogę ,którą chcemy iść.

Tu zapewnie tez różnimy się spojrzeniem z pozycji uwarunkowanej płcią..

Po chmurnej młodości przychodzi czas na „przekazywanie zdobytej wiedzy”..Wtedy napełniamy zbiorniki pod tytułem rodzicielstwo…

To na ogół są własne dzieci ,ale nie muszą być. Może  być młodzież w szkole , lub w  sportcie, mogą być też młode partnerki..:-))

Często panowie w wieku średnim  maja potrzebę dzielenia się zdobytą wiedzą, doświadczeniami i bywa ,że mylą adresata :))

Zamiast skierować chęć nauczania  na płaszczyznę społeczną

– wykłady , kursy, sport

lub domową

– spacery z wnukiem ,rozmowy z dziećmi.

Wybierają  partnerkę o całe pokolenie młodszą  , która traktuje starszego partnera jak  Mentora .To czasem jest strzał w 10 , ale często bywa pomyleniem pojęć, a w podjętej decyzji  już wypada nam wytrwac.

I to też rodzaj spełnienia potrzeby wieku średniego…

A jest nią najprościej mówiąc, potrzeba przekazania „plemiennej mądrości” , której na ogół Młodzi muszą się najeść sami :)

Kiedy już napełnią nam sią te zbiorniki / bądż i nie/ przychodzi wiek starczy.

Czy tego chcemy , czy nie.:(

Wtedy nasza uwaga znów kieruje się do wewnątrz i mówi się wtedy „egoizm starczy” ,albo  mówi sie o Sile Wyższej i różnie też ten zbiornik napełniamy.

-albo słuchamy radia o  mistycznej tematyce

– albo słuchamy siebie , nie dopuszczając innych do głosu..

W myśl powyższego doszłam do wniosku ,ze może lepiej dzieci swoją osobą nie zamęczać , tylko zbierać na „Dom Starców”?

Nie wiem czy u nas już takie są ,ale chce wierzyć ,ze będą… Gdzie będziemy grać w scrable , co by umysł nie zwiotczał  i gdzie będziemy wspominać szlagiery młodości..

Do tego jakiś mistyczny obrządek  na dokłądkę.. .Ja je bardzo lubię już teraz ,wiec obawiam się ,że mi się pogorszy..

 

Znalazłam już ziemię -Plaże w Portugali ..Ufam ,że za te lat kilkanaście ,granic nie będzie. Teraz wyszukałam dom , który mnie urzekł…

Nie przepadam ,za jednopłciowym towarzystwem i martwi mnie że na zdjęciu nie widać Panów , jakby zamienili się w dinozaury… Ale ufam ,ze profilaktyka zdrowotna u nas, zdecydowanie się  poprawi do tego czasu..

Tą myślą pozytywnie natchniona odkładam na Dom Starców i niechby był w Portugalii :)

 

 

Przekleństwa

 Tak. Uważam, że przekleństwo jest sztuką,/ napisał Artur Popławski/

która, niestety, sięgnęła dna. Osobiście przeklinam i lubię ludzi, którzy w odpowiednim miejscu i ze smakiem przeklinają. Wulgaryzacja przeklinania z jaką ma do czynienia przeciętny pasażer autobusu lini miejskiej w takim Krakowie na przykład, w której przekleństwa zastępują właściwie wszystkie słowa czy zdania i nie pełnią już żadnej roli retorycznej nie mają z tym nic wspólnego. Interesuje mnie przeklinanie świadome, bądź nawet odruchowe ale wypływające z głębokiej intuicji językowej. Przeklinanie jako wysublimowany dodatek a nie substytut komunikacji.

Miałam znajomą , która twierdziła ,ze przekleństwa , w niektórych ustach  „brzmią ładnie” i jest w tym coś na rzeczy.. Są osoby , które przeklinają z wdziękiem i słowa najcięższego kalibru w ich ustach nie rażą… Są też badania/amerykańskie-oni lubią badać/ które twierdzą iż słowo r rozładowuje emocje..Zawsze gdy o tej tezie pomyślę ,zastanawiam się , czemu nie mówimy w stanach nawyższego rozgniewania ;

-Do jasnej prrrrrrrrrrrralki!

lub

-Niech to Chorrrrrrrwacja trafi!

Jeremi Przybora  czynił swoje obserwacje ,czego skutkiem był arcyciekawy felieton o „Kurwizmie językowym”..

Przybora dowodzi w nim ,że w naszym języku ojczystym zagościł trend polegający  na  traktowaniu słowa K*rrrr*a jako przecinka.

Tak czy siak ,zapewne  Maseru Emoto ma na ten temat inną koncepcje , która nakłania do „ładowania” siebie pięknymi słowami .Japoński badacz twierdzi ,że organizm ludzki to 70% wody ,więc skoro woda „skręca” sie na dżwiek brzydkich słow ,to może lepiej poklnąć sobie Ładnie?

http://www.dobrametoda.com/EMOTO/foto.htm