Zeznanie roczne…

Czas wypełniać PIT  i tak sobie pomyślałam o podsumowaniu roku..

W zasadzie jak to w życiu – tyle samo dobrego , co i złego sie przytrafiło.

Jednak lepiej skupić się na dobrym, przynajmniej „szklanka do połowy będzie pełna..”:-)

„Dziecka”  i te rodzone i te przyszywane skrzydła dostały .. Dziewczyny odkąd z domu wyszły ,pracują i rachunki opłacają , do tego jakies kursy żeglarskie i podyplomówki  robią, wiecej nie wiem , bo to osobne „byty”…

Chłopak przyszywany, dziury w ziemi na praktykach wierci i geologie w tym roku kończy.

Napadła młodych  pasja fotografowania i jak  do domu zaglądają to wszystko co żywe łupem pada… Od zwierząt ,po  mamuta w mojej osobie.

Seniorka rodu za to nogę złamała na samą wigilie.. Ale rehabilitacja czyni cuda i już chodzi o balkoniku.

Mąż ślubny  –  tęściowej „masaże czyni”,więc sędziwa dama ma domowe SPA.

Mąż opatrznościowy -czyli rehabilitant, panią matkę już po schodach uczy schodzić..

Może finansowo w tym PIT-cie wypadamy bardzo „blado ” ,za to najważniejsze ,że zdrowie wraca..

Sobą chwalić się nie będe, bo jako rodzinny „mamutek” przykładu dobrego nie daje. Jak pomyśle o dyplomie to wole prasować i prać….Innymi słowy robić wszystko ,tylko nie to co muszę :(

Wena mnie opuściła i tylko na razie prace przy  aneksie z malarstwa posuwam do przodu

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*