Sobota

W zasadzie to czas gospodarczy i sporo najróżniejszej „konserwacji”  domowej zajmuje ludziom cały dzień.

Dzisiaj u mnie  nie było inaczej ;

Zakupy , śniadania .. W moim wypadku góra -dól..

Bo seniorka , rekonwalestentka panuje u góry ,na zwanym żartobliwie Olimpie, a my na dole..

Druga „noga  w gipsie”  też dzisiaj głodna była niebywale, więc ja miałam niezłą rehabilitacje.

Jeszcze zakupy i przy tej wiosennej pogodzie nie mogłam odmówic sobie  wizyty u ogrodnika..

Kupiłam do ogródka przed dom bratki ..:-)

Wolałabym niebieskie ,ale jak sie nie ma co się lubi, to się lubi co się ma…

I bedą brązowo- pomarańczowe…

Popołudnie spędziłysmy w babskim gronie  przed domem .. Pierwsze  leniwe przesiadywnie na swieżym powietrzu…

Lubię  takie pokoleniowe rozmowy…

Czasem warto docenic towarzystwo kobiet .W końcu to właśnie w Haremach kwitła największa damska mądrość:)

Moje mistyczne znajome twierdzą ,że teraz po Nieboskłonie toczą się ciężkie planety … Więc u mnie chyba Saturn po domostwie się „przeleciał” … Stąd tyle najróżniejszych zdarzeń..Najwyrażniej muszę błąkanie złośliwego „dziada” przeczekać…

Znajomym – gwiezdny Tyran na karierę wjechał i spotkali się z niezwykłymi pułapkami , oraz „zdradami” zawodowymi… Okazało się ,że wokół nich same „Brutusy” sie zagnieżdziły..

Poproszono mnie o anioły , co by miały chronić i nawet bardzo mi się ten pomysł spodobał..

Będe dla bliskich rysować ich anioły „osobiste”..Nie wiem czy pomogą ,ale wiara ponoć góry przenosi .;-))