No i napiszę……

Ktokolwiek widział i ktokolwiek wie  to wie, co chcę powiedzieć.

A sprowokował mnie Marek  i  Janesku. Wyłuszczę więc tu na mym blogu, co sądzę na powyższy temat  :)

Dla wielu z nas pytanie będzie czysto retoryczne ;

-Halloween, czy Święto Zmarłych?

-Pamięć przodków ,czy „Wystraszenie śmierci”?

Myślę ,że nie ma dobrych ,czy lepszych pkt widzenia..Każdy ma prawo do swoich .

A mój jest  taki..

– Śmierć to ,następny etap rozwojowy.. :)

Racjonaliści powiedzą , że wraz z ostatnim oddechem kończy się wszystko , dla niektórych dobrze ,bo zużycie materiału zbyt mocno boli. Dla innych wizja , lub jej brak.Niewiedza tego co nastąpi, może być równie bolesna..

Nikt na 100% nie jest pewien ,czy jest życie wieczne ,ale może istnieje coś na kształt Matrixu ? A skoro nie wiemy to nie możemy wykluczyć ,że go nie ma.

Wyobrażmy sobie ,że jest  …Tak czysto hipotetycznie :).

Np taka  trawa ,która sięga człowiekowi do łydki, a żyje w niej mnóstwo różnych gatunków -bytów , które na miarę swojego umysłu chcą pojąć Magie Wszechrzeczy. Ich małe rozumki może nie ogarną całej łąki  w ciągu jednego życia, ale ciągle zadają pytania…

– Może naprawdę żyjemy ponad łąką ?

Wtedy nasze życie na planecie -Ziemia- będzie krótkim epizodem , który może dobrze wycisnąć jak cytrynę zanim się skończy i nie bać się ,że się skończyło, bo przecież może właśnie naprawdę się zaczęło..

„Trudno nie wierzyć w nic”..Lecz Ci , którzy mówią ,że wierzą ,czasami nie wierzą bardziej  od pozostałych .. Chcą trzymać się złudzenia , iluzji , fasady..

Kiedy leżałam w szpitalnym łóżku i umierałam byłam sama…Dziś wiem ,że to normalne, iż nikt do mnie nie spieszył ,bo nikt nie chce zastać śmierci w łóżku. Nawet jeśli spotyka ją codziennie.

Boimy się ..  to takie ludzkie …

Forma Halloween nie jest mi bliska ,ale rozumiem  oswojenie strachu .

Rozumiem tez kultury ,w których żegna się bliskich tańcem i radością .. Może bym tak nie umiała ,ale rozumiem … Jeśli Tam jest lepiej niż Tu , to tak naprawdę żal nam siebie..

Żal nam życia ,które będziemy wiedli bez naszych bliskich.

Z wspomnień „pozagrobowych” ;))

– fragment książki” Szczęście ,nieszczęście …..?

 http://www.wkn.h2.pl/wyd/index.php/katalog/beletrystyka/89-szczcie-nieszczcie-tina-wieczorek

 http://www.tinawieczorek.com/literatura/bol

…miałam wrażenie, że trafiłam do “bazy wypadowej”. Była tam rotacja różnych bytów, jedne przybywały, inne wybywały. Porównałabym to do Raju. Czuło się leniwy spokój. Na początku, zupełnie jak w porcie lotniczym musiałam przejść przez “bramkę”, która niejako mnie prześwietliła. Jednak to nie miało rzeczywistego kształtu. Stałam raczej w samym środku “tęczy miłości”. Miłość, jak tęcza składała się z wszelkich kolorów i odcieni. Czułam przenikające mnie najrozmaitsze jej barwy. Czułam miłość akceptującą, miłość opiekuńczą, miłość motywującą, miłość troskliwą i… Wiedziałam, że życia na ziemi mi nie starczy, by przeżyć wszystkie odcienie tej Miłości.

Później spotkałam “ludzi”. Właśnie – wiedziałam, że są to konkretne osoby, bo czułam, że niezmienne od początku jest to, kim jesteśmy. Nasza osobowość się nie zmienia, tylko rozwija, dlatego jesteśmy rozpoznawalni wszędzie, gdzie przebywamy i pomimo wyglądu.

— Bo my wędrujemy…

Nie wiem czy ciągle wracamy na ziemię. Bardziej jestem pewna, że istnieją światy równoległe.

— Może niebo fizyków kwantowych jest najbliższe prawdy?

Wędrujemy sobie po różnych galaktykach i zbieramy doświadczenia. Czułam też, że oprócz “bazy wypadowej”, czyli Raju, jest Niebo, tam wiedziałam, że jest tak zwane wzwyż wstępowanie.

Miałam też pełną świadomość, iż na ziemię przychodzimy dla ciała. W innych światach go nie posiadamy bądź nie w tym kształcie. Najważniejsze są zmysły. Tylko poprzez ciało patrzymy na życie oczami, dotykamy skórą, wąchamy powonieniem i słyszymy uszami. Nawet ciało nie jest aż takie ważne, po prostu jest narzędziem. Ważne jest to, jakie emocje dzięki niemu zapamiętamy. Wszystkie uczucia, obrazy, zapachy i myśli utrwalone i przeżyte, tam są podstawą funkcjonowania. Zapamiętane widoki pomagają się w “Raju” poruszać. Dzisiaj jest modne powiedzenie – myślokształty. Lecz to właśnie o to chodzi. Będąc po drugiej stronie życia wystarczy sobie przypomnieć wygląd zakątków ziemi, by już tam być. Dlatego jestem więcej niż pewna, że każdy z nas sam tworzy swoje niebo. Stąd różnice w opisach przeżyć życia po życiu. Warto starać się o dobre wspomnienia, by MIEĆ PIĘKNE NIEBO.

— Wszystkie zapachy herbatek ziołowych babuni, miękkość szalików zimowych i smak placka drożdżowego najlepiej “zapisać” i nie wyrzucać z komody umysłu. One Tam istnieją, a do tego wyzwalają miłość, troskę i poczucie bezpieczeństwa.

— Sukcesy, nawet te najmniejsze warto utrwalać po kilka razy, przeżywając je jeszcze raz w swojej pamięci. Porażki też są istotne, ale tylko po to by wiedzieć, w którym kierunku pójść dalej.

— Każdy gest życzliwości, który dajemy, jest ważny, nawet jeśli otrzymamy wrogość. Ważne jest to, co nas wypełnia, bo właśnie to zabieramy w 21 gramach, jeśli wierzyć, że każde ludzkie ciało po śmierci jest lżejsze o 21 gram.

Uczucia są równie istotne co obrazy. Dzięki uczuciom się komunikujemy. Nie ma w “bazie-Raju” języka obiegowego, to język myśli. Obowiązuje telepatia. Taki rodzaj komunikacji jest szerszy. To nie tylko kod językowy w postaci informacji. Rejestr przekazu jest bogatszy o emocje lub głównie na nich oparty. Jeżeli znamy i emanujemy tylko złymi emocjami, nasze Niebo też istnieje – bo Wielka Miłość jest dla każdego – tylko jest strasznie smutne.

— No proszę, jak się rozpędziłam, wymądrzam się i wymądrzam, ale skoro już zaczęłam, to skończę ostrzeżeniem.

 — Jestem pewna, że nie powinnyśmy kończyć życia sami. Może, dlatego umie­ranie jest takie przykre, by niedoszły samobójca nie próbował już po raz drugi……