Antystresowy trening graficzny

„W Europie ostatnio pojawiła się moda na kolorowanki antystresowe dla dorosłych.  Dostępne na rynku serie to rysunki często bardzo złożone i wyszukane, przy których z można się zrelaksować i przyjemnie spędzić trochę wolnego czasu”….

Kolorowy trening antystresowy

http://metrocafe.pl/metrocafe/1,145523,17765393,A_ty_juz_znasz_kolorowanki_dla_doroslych_.html

Niezwykłe powodzenie tej formy zajęć relaksacyjnych , oraz ich skuteczności wcale mnie  jako grafologa  nie dziwi .Otóż wiadomo ,że sztuka odpręża ,a każdy wytwór naszej indywidualnej pracy jest testem projekcyjnym.Nie raz pisałam o tym ,że nasze pismo jest jak rysunek autoportretu autora rękopisu . Zawiera zarówno radosne jak i te traumatyczne przeżycia.Skoro jednak powstał klucz odczytu, to i powstało remedium.Jest nim  grafoterapia. Polega ona na pisaniu odpowiednich tekstó w określony sposób przez czas jakiś.Rysunek podlega dokładnie takiej samej analizie jak pismo,co czyni go również narzędziem terapeutycznym.

Jednym z tematów grafologicznych są grifonaże, popularnie zwane bazgrołami;

GRIFONAŻE jedna z cech syntetycznych pisma. Grifonaże to spontaniczne wytwory graficzne w formie rysunków, często abstrakcyjnych, rozmieszczonych przeważnie na marginesach dokumentów. Grifonaże są najczęściej wynikiem podświadomej psychomotorycznej interpretacji sytuacji, nudnych lub kłopotliwych dla ich wykonawcy, wynikających np. z przebiegu zebrania, wykładu, odczytu. Niektóre z grifonaży posiadają walory małych dzieł sztuki

http://prawouam-stp.home.amu.edu.pl/g.htm

Grifonaże są uważane przez znawców,  jako swoisty wentyl bezpieczeństwa dla naszego umysłu.Rysujemy je na marginesach zeszytów w szkole ,gryzmolimy podczas nudnych zebrań ,czy czekając w poczekalni. Grifonaże podlegają też interpretacji grafologicznej .

Stąd dobór odpowiednich  wzorów jest z pewnością wskazaną terapią dla naszego umysłu ;

Przysłowiowe „esy floresy” mają kształt obły zbliżony do arkady.. Mówią o poczuciu piękna , niekiedy dużego wdzięku, pomysłowości , dyplomacji, wiary we własne siły autora grifonażu

Scan0001

Inaczej będziemy tłumaczyć grifonaże kątowe o ostrej kresce.One mówią o dużej wojowniczości ,chęci sławy w przypadku „gwiazd”  o idealizmie i marzycielstwie.Co z pewnością doda poweru osobom nieśmiałym

katy

 

Cyfry to umysł koncepcyjny  z dużą wyobraźnią i krytycyzmem.

cyfry

Grifonaże w postaci ornamentu i mozaiki  symbolizują praktyczność i wygodnictwo :) Co bardzo ładnie można zauważyć w kulturach , w których występuję dużo ornamentów.. :)

Wzór akurat zalecany dla pracoholików…

mozaika

 

Gorąco namawiam do antystresowego rysowania … A jeśli chcą Państwo poprawić jakość swojego życia , proszę pisać do mnie  – dobierzmy terapeutyczny zestaw indywidualny :)

Przyjemnego „bazgrolenia”

Korzenie rodem z Wielkopolski..?

Dziwna, lub i nie dziwna historia mnie spotkała…

Otóż od jakiegoś czasu moja rodzina wywiera na mnie presje, bym zajęła się spisywaniem historii rodzinnych  na potrzeby własne, a konkretnie dla potomnych po linii , czyli wnuków.

Przyznaje ,że leń we w mnie wstąpił i nawet tu na blogu zdawkowe ,lakoniczne teksty umieszczam .

Jednak w „przyrodzie nic nie gnie”, wysłane życzenia wróciły bumerangiem. Zadzwoniła do mnie pani Krystyna , której pasją jest genealogia. Od nitki do kłębka i doszła do mnie. Okazuje się ,że niewykluczone ,iż jesteśmy poprzez rodzinę Przybylskich spokrewnione.

Historia to kopalnia ciekawych ludzkich losów..Punktem zbornym  naszych rodzin okazała się kamienica przy ul Staszica 10.

W okresie międzywojennym kupił ją mój pradziad Jan Przybylski

Jan Przybylski-001

 

A sprzedał ją tuż przed ‚cięciem” Grabskiego… Z rodzinnych ciotek  opowieści pamiętam ,że dziadkowie za pieniążki z kamienicy zaledwie kupili  meble dla mojej babci z okazji jej ślubu.Meble były  od znanego nihilisty Stanisława Przybyszewskiego.Długo stały w naszym domu .Bardzo przeciętne -moim zdaniem – a jedyną ich wartością był fakt , iż wcześniej należały do TEGO Stanisława Przybyszewskiego. Dziadkowie jednak zostali bez dachu nad głową i przygarnęła ich -jak właśnie ustalamy- najprawdopodobniej dalsza rodzina .Zamieszkali na ul Kościelnej i tam dokończyli żywota.

rodzina Przybylskich  na Kościelnej-001 Przy Kościelnej Jan z córkami Janiną i Ireną-001

 

 

 

Na Staszica 10 krótko ,bo krótko mieszkała Stanisława Przybyszewska

Przybyszewska-001

 

Zakochana wcześniej w Wacławie Dziabaszewskim, została żoną Jana Panieńskiego

Panieniński-001

 

Wacław ożenił się z siostrą mojej babci Ireną Przybylską, z którą miał czworo synów. Najstarszy Bob był lekarzem , średni ekonomistą ,a moi ulubieni wujkowie Andrzej i Bohdan zostali wykładowcami na UAM.

Stanisława Przybyszewska wraz z Panieńskim prowadzili życie twórcze. Związali się z pismem „Zdrój” i grupą ekspresjonistów  „Bunt”. Ciocia z Jasińskich  ,która miała być spokrewniona z Janem Panieńskim i utrzymywała relacje towarzyskie z Panieńskimi opowiadała ,że Jan był sanitariuszem w czasie I wojny światowej i tam po raz pierwszy zetknął się z morfiną,od której później uzależniła się Stanisława Przybyszewska.

Kamienica  na Staszica nr 10 była też mekką towarzyską dla ciekawych osobistości związanych z Poznaniem.Tu spotykali się Arkady Fiedler,Władysław Skotarek /mój dziadek/ , Wacław Dziabaszewski, Janina i Władysława Jasińskie ,które mieszkały nieopodal na ul Dąbrowskiego.Janina była lektorem j .angielskiego na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, a Władysława  – pulmonologiem. Staż zaczynała w Ludwikowie ,później pracowała w sanatorium w Zakopanem, a skończyła swoje życie zawodowe jako dyrektor prewentorium w Nowogardzie.

Ciocie Jasińskie opowiadały jak w zaprzyjaźnionym gronie ;  Irena ,Janina,Zofia Przybylskie ,Witold Przybylski ,Franciszek Wożniak ,Władysław Skotarek ,Wacław Dziabaszewski chadzali na przedstawienia i koncerty, a później odprowadzali się do domu .Często wyglądało to dość komicznie,gdyż wędrowali tak odprowadzając siebie wzajemnie przez pół nocy.

W dużym stopniu życie towarzyskie przeniosło się z kamienicy Staszica 10 do kamienicy na Staszica 5, szczególnie po ślubie moich dziadków / Janiny Przybylskiej i Władysława Skotarka/.Pod  piątka mieszkali Skotarkowie .

Dzisiaj taką nieformalną grupę młodych ludzi nazwalibyśmy „paczką”, dosyć ,że zaprzyjaźnili się ze sobą na tyle mocno, iż powstały małżeństwa.

Władysław Skotarek ożenił się z Janiną Przybylską, a siostra Janiny, Irena wyszła za mąż za Wacława Dziabaszewskiego .Natomiast  siostra Wacława, Melania została żoną  Stanisława Skotarka, brata Władysława…Nawet jeśli można się w tych koligacjach pogubić, to zapewniam,ze nikt z nikim nie był spokrewniony więzami krwi :)

Wracając do zagubionego wątku ,czyli  Przybylskich … Krążyła w rodzinie legenda ,że jak samo nazwisko wskazuje , jakiś praprapradziad „przybył” tu z dalekiego kraju i miał być najprawdopodobniej ormiańskim kupcem .. To tłumaczyłoby nieco południową urodę niektórych dam w naszej rodzinie ,ale może to tylko legenda ,a urodę wniosła Maria Przybylska z Gulczów… cdn

Maria z Gulczów-001